Dom Świat sportu Trening Czyni Mistrza – wywiad z strongmanem Grzegorzem Szymańskim

Trening Czyni Mistrza – wywiad z strongmanem Grzegorzem Szymańskim

9 min odczyt
0
0
365

Jak to się stało, że debiutant osiągnął tak wysoką pozycję na swoich pierwszych zawodach?

» Prawdę mówiąc, to już wcześniej byłem sprawdzany przez Mariusza Pudzianowskiego na turnieju kwalifikacyjnym w Białej Rawskiej. Wygrałem tam eliminacje.

Czy Mariusz nie bał się, że kwalifikując ciebie do udziału w Pucharze, stwarza poważne zagrożenie dla siebie?

» Jak dotąd nikt mu nie zagraża, chociaż przyznaję, że chciałbym być kimś takim.

Jak oceniasz swoje szanse w „zamachu” na popularność Pudziana?

» Na razie jestem dopiero u progu startów, ale czuję w sobie duży potencjał. Obiecuję, że będę się starał osłabić pozycję Mariusza.

Brzmi to bardzo „medialnie”. Wprawdzie dzisiaj kibice wielbią Mariusza, ale być może już niedługo zechcą podziwiać kogoś nowego…

» Nie wiem, kiedy mi się uda zagrozić Mariuszowi. Ale wierzę, że kiedyś to nastąpi. Na razie gonię Jarka Dymka i Sebastiana Wentę. Myślę, że na Mariusza też przyjdzie czas.

Na pewno byłoby to duże wydarzenie. A na czym polega twoja „gonitwa” za Jarkiem i Sebastianem?

» Raz w tygodniu przyjeżdżam do Malborka, gdzie mieszka Jarek i gdzie pojawia się Sebastian oraz Sławek Toczek. Muszę powiedzieć, że doskonale mi się z nimi ćwiczy i, co najważniejsze, stale poprawiam wyniki. Czuję, że mam rezerwę siły i że przyjdzie czas na jej wykorzystanie.

Skąd wziął się u ciebie pęd do strong-man?

» Już pięć lat temu, jeszcze w szkole średniej, zacząłem interesować się tą dyscypliną sportu i marzyłem, żeby kiedyś zmierzyć się z najsilniejszymi w Polsce strongmanami. No i w końcu marzenie to się spełniło.

Sądząc z wyglądu, nie jest to dla ciebie pierwsza dyscyplina sportu…

» To prawda, od najmłodszych lat dźwigałem ciężary, brałem udział w zawodach w siłowaniu na rękę, wyciskałem sztangę w leżeniu, pchałem kulę, rzucałem dyskiem – robiłem wiele rzeczy, które wymagały dużej siły.

Nie chciałeś zostać sztangistą?

» Nie, chociaż podrzucałem już 170 kg na tzw. proste nogi.

Ale ciężarowcy na pewno chętnie by cię przyjęli do swojego grona, bo z takimi warunkami (189 cm i 134 kg wagi ciała), kto wie, czy nie zrobiłbyś tam kariery?

» Mimo wszystko w strongman jest większe urozmaicenie, więcej „się dzieje” i polubiłem tę dyscyplinę sportu.

Jak układają się relacje między tobą a „starymi wyjadaczami”?

» Świetnie! Tu jest bardzo fajna atmosfera, ludzie są pomocni, każdy od każdego dostaje wsparcie – naprawdę wśród nich czuję się doskonale.

Skąd pochodzisz?

» Z Wybrzeża. Mieszkam w Trzebiatowie koło Kołobrzegu i stamtąd właśnie dojeżdżam raz w tygodniu na treningi do Malborka.

Rzeczywiście wygląda na to, że jesteś pasjonatem, skoro chce ci się pokonywać taki kawał drogi dla samego treningu. A skąd się wzięła twoja siła?

» To rodzinne. Nieżyjący już ojciec nie uprawiał sportu, ale był bardzo silny, wujek też należy do siłaczy – teraz moja kolej.

Czy jako uczeń ważyłeś tyle samo, co teraz? Pytam, bo masz dopiero 23 lata, więc szkoła to niezbyt odległe czasy…

» Nie, jednak bez treningów na pewno ważyłbym dużo mniej. Dopiero treningi siłowe sprawiły, że nastąpił u mnie znaczny przyrost masy mięśniowej i siły.

Czy nie lepiej było zająć się czymś przyjemniejszym od dźwigania?

» Ja to lubię! Chodzę trzy razy w tygodniu na treningi do klubu i dwa razy siłuję się z ciężarami w terenie.

Ale w klubie też chyba masz możliwość ćwiczenia ciężką sztangą?

» Owszem, dla mnie jednak liczy się przede wszystkim dynamika. W seriach staram się robić dużą liczbę powtórzeń w szybkim tempie, więc z konieczności ciężar jest lżejszy.

Masz jeszcze czas na prywatne sprawy?

» Mam, muszę przecież myśleć o przyszłości – na to konto uczę się w koszalińskim Studium Zarządzania.

Przydałoby się po tym wszystkim odpocząć… Jaki sposób wybierasz?

» Pływam. Lubię pływać. Nie za szybko, po prostu spokojnie, dla przyjemności. A ponieważ pływanie mnie nie męczy – staram się uprawiać relaks właśnie w ten sposób.

Czy uważasz, że uda ci się poprawić osiągnięte dotychczas wyniki?

» Oczywiście! Przecież od dawna już wiadomo, że trening czyni mistrza, a ja wierzę w siebie.

Jak traktują cię mieszkańcy Trzebiatowa?

» Na pewno nieobojętnie, bo jednak nie każdy potrafi dźwignąć tyle, ile ja dźwigam.

W dzisiejszym turnieju najsłabiej poszło ci przeciąganie ciężarówki, a przecież strongman, który waży ponad 130 kg, powinien pociągnąć mocniej…

» Nigdy dotychczas nie ciągnąłem ciężarówki. To był mój pierwszy raz i przyznaję, że miałem tremę. Myślę, że na następnych zawodach pójdzie mi lepiej. Pocieszam się, że w innych konkurencjach wypadłem lepiej.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze
Załaduj więcej podobnych artykułów
Załaduj więcej Redaktor
Załaduj więcej Świat sportu

Dodaj komentarz

Sprawdź też

Po czym poznać profesjonalną drukarnię?

Często zdarza nam się potrzeba oddania do druku tekstów czy ilustracji, nie każda drukarni…